sobota, 10 października 2015

Sekrety azjatyckiej pielęgnacji - maseczki typu sheet masks

Stosowanie maseczek na płachcie (tzw. sheet mask) to tylko jeden z objawów mojej fascynacji azjatycką pielęgnacją. Z radością zauważam, że robią się one coraz popularniejsze w Polsce i ich wybór stale się powiększa. Dzisiaj chciałam przedstawić Wam kilka różnic pomiędzy nimi a tradycyjnymi maskami.

Podstawowe pytanie brzmi: czy sheet maski możemy w ogóle traktować jako zamienniki tradycyjnych maseczek? Niekoniecznie, bowiem różnią się one nie tylko sposobem aplikacji i ceną.


Zacznijmy od tego, że maski na płachcie przywędrowały do nas z Azji, a dokładniej z Japonii. Podobno już od wieków słynne gejsze kładły na swoje twarze płachty jedwabiu nasączone przeróżnymi ziołami, mającymi przysłużyć się ich urodzie. 


Maski na tkaninie to nic innego jak płachty materiału (najczęściej bawełny) nasączone odżywczymi składnikami. Sposób ich aplikacji jest o wiele prostszy i wygodniejszy, niż tradycyjnych masek w kremie. Rozłożoną płachtę materiału należy nałożyć na twarz, przetrzymać określony czas, a po zdjęciu resztki produktu wklepać w skórę.


Jak we wszystkich produktach, możemy znaleźć maski lepsze i gorsze - niektóre są lepiej dopasowane do twarzy, niektóre gorzej; niektórych używa się bardziej komfortowo, a niektóre są tak nasączone, że płyn cieknie nam po twarzy.

Dlaczego warto sięgnąć po sheet mask?

Dlatego że lepiej działają! Materiał nasączony aktywnymi składnikami bezpośrednio przylega do naszej cery, dzięki czemu wymiana powietrza jest ograniczona, a składniki mogą przeniknąć do najgłębszych warstw skóry przynosząc lepsze i bardziej widoczne rezultaty. Działanie takich masek jest bardziej efektywne, niż w przypadku tradycyjnych maseczek, ponieważ składniki w nich zawarte dokładnie i równomiernie rozprowadzają się na skórze twarzy i pozostają w niej na dłużej, co wspomaga ich wchłanianie.

Tradycyjne maseczki mają konsystencję gęstego kremu. Oznacza to, że często aktywne składniki "wzbogacane" są substancjami, których zadaniem jest zagęścić maseczkę tak, by nie spływała nam ona z twarzy. Nie są to substancje, które w jakikolwiek sposób pomagają naszej cerze.

Jakiej cerze przysłużą się maseczki na tkaninie?

Każdej! Tak samo, jak w przypadku tradycyjnych masek w kremie, mamy duży wachlarz możliwości. Wśród masek znajdziemy więc nawilżające, regenerujące, liftingujące, rozświetlające i wiele, wiele innych.

Maski te nie są nigdy dostosowane do wieku, tylko konkretnych problemów skórnych, na które mają reagować. Dopasowanie do odpowiedniego typu cery jest jedną z ważniejszych cech azjatyckiej pielęgnacji cery, w której nie znajdziemy przedziałów wiekowych, jak to ma miejsce w przypadku europejskich produktów.

Gdzie kupić?

Jak wspomniałam, drogerie stopniowo wprowadzają do swojego asortymentu maski typu sheet mask. Bielenda zaproponowała takie maseczki w serii Skin Clinic Proffesional.



W Hebe od dawna gości seria siedmiu maseczek LomiLomi, w której każda maska przeznaczona jest na inny dzień tygodnia i inną potrzebę naszej cery.
Popularne i lubiane są także maski na tkaninie DermoPharma i L'Biotica.


Wydaje mi się, że najciekawszy wybór oferują drogerię Hebe, w których co jakiś czas pojawiają się nowe maski na tkaninie. Moje ulubione to zdecydowanie Purederm (ostatnio pojawiła się nawet wybielająca, wow!).

Jeśli - zgodnie z przykazaniem Azjatek - chcecie stosować takie maseczki codziennie, to możecie spróbować opakowania hydro-kolagenowych maseczek Purederm, które w Hebe dostępne są za jedyne 29,90 zł (za 25 sztuk).



Co myślicie o takich maseczkach?

---

Jeśli interesuje Was temat azjatyckiej pielęgnacji, to koniecznie dajcie mi o tym znać! Może na blogu powstanie jakiś cykl wpisów na ten temat?

Zapraszam do wyrażania swojej opinii i na mojego Facebooka!

23 komentarze:

  1. Muszę taką maseczkę wypróbować :D Może z Bielendy, bo pewnie będzie łatwo dostępna ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja je uwielbiam, ale trzeba mieć czas żeby z nią leżeć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam maskę z Bielendy i super się u mnie sprawdziła :D Moje ulubione maski to te i peel off :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nigdy nie trafiłam na takie maski, a szkoda, bo nie lubię babrania ze zmywaniem tradycyjnych maseczek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo lubie te maseczki LomiLomi
    ZAPRASZAM KLIKNIJ
    obserwuje <3

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedyś miałam taką maskę z Avon i mile wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Swietny ten zestaw na 7 dni tygodnia :)

    Cieplutkie pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  8. nigdy nie używałam takiej maski ale zaciekawiłaś mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi całkiem ciekawie:-) Chyba się skuszę na wypróbowanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy ich nie używałam ale chyba pora to zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam te maseczki. Po raz pierwszy podejrzałam je u Emmy Stone na zdjęciach z backstage sesji zdjęciowej. Potem kupiłam pierwszą w Biedronce i zakochałam się *.*

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba będę musiała sama spróbować. Azjaci i azjatki mają swoje ciekawe i często naturalne sposoby na poprawę urody, czy zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Od dawna intryguje mnie sekret pięknej, azjatyckiej cery :) Ciekawie tu u Ciebie, obserwuję :) Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawa propozycja, muszę wybrać się na zakupy i spróbować czegoś nowego.

    OdpowiedzUsuń
  15. O taaak, uwielbiam, ale pamiętam, że jak byłam dzieckiem to szalenie się tych masek bałam. Dosłownie zanosiłam się płaczem ze strachu - głupia byłam, ot co :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Używam, zdecydowanie wolę maseczki na płachcie niż do smarowania.

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozważam inwestycję w ten zestaw 25 maseczek od Purederm. czy ktoś może powiedzieć mi o nim coś więcej? wrażenia raczej pozytywne? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że piszę strasznie późno, ale jeśli wciąż Cię to interesuje, to ja w końcu je kupiłam i mogę napisać, że są niezłe. Myślę, że działają na mnie lepiej, niż zwykłe maski nawilżające w kremie, ale słabiej w porównaniu do masek w płachcie, które kupuje się pojedynczo. Zaletą jest to, że nie wysychają w opakowaniu, są bardzo dobrze nawilżone, krój maski też raczej w porządku. Za taką cenę - polecam!

      Usuń
  18. Koniecznie wypróbuję! Wyglądają w porządku.

    OdpowiedzUsuń
  19. Vielen Dank für die Informationen sehr nützlich, und den Erfolg unserer Grüße unabhängigen Indonesien
    Obat Radang Lidah

    OdpowiedzUsuń
  20. Te maseczki z Bielendy mnie zaciekawiły, chyba się na jedną z nich skuszę :)
    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. selamat berjumpa dengan penjual obat herbal.. artikel nya sangat bagus dan menarik untuk dibaca :) Abdul Syukur

    OdpowiedzUsuń
  22. Równiez robię maseczki w taki sam sposób i jestem bardzo zadowolona z efektów :)

    OdpowiedzUsuń